Buciki dla dzieci: nowe czy używane?

Pamiętam, gdy urodziła się moja Emilia. W ciąży obiecywałam sobie, że nie będę jej za bardzo rozpieszczać. Powtarzałam, że kocham ją bardzo, ale wszystko z umiarem. Do czasu, gdy nie urodziłam… Była tak piękna, słodziutka i delikatna. Tak trudno jej nie rozpieszczać!

Roczki od Emela – Czy warto je kupować?

Emel - roczkiJeszcze przed porodem, gdy usłyszałam, że koleżanka kupiła synkowi buciki za więcej niż sto złotych, popukałam się w czoło. Po roku, zrobiłam prawie to samo co ona. To chyba silniejsze niż jakikolwiek zdrowy rozsądek. Gdy moja Niunia miała prawie roczek, byłam na etapie szukania wygodnych bucików; dziwiłam się sama sobie, że przeznaczyłam taki budżet, ale z drugiej strony, do głowy przychodziły mi od  myśli: „Przecież nie będę oszczędzała na własnym dziecku!”, i następnie racjonalizacja: „Wystarczy, że ma śpioszki po kuzynce – buciki muszą być nowe, bo każda stópka jest inna, inaczej się stawia, tupie i chodzi – buciki nie mogą być używane”. Byłam już bliska przekonania siebie, że może powinnam kupić coś tańszego, bo i tak mnóstwo wydaję na ubranka dla mojego maleństwa, gdy trafiłam na Emel – roczki. Jejku, jakie one są śliczne! Każda młoda matka zrozumie mój zachwyt, niekoniecznie każdy tatuś. Tatusiowie są przecież od racjonalnego myślenia. Nie mamy z mężem małych dochodów, ale też nie jesteśmy bogaczami. Raczej mieszczaństwo niż szlachta, ale gdybym na przykład znalazła jakąś promocję to wtedy mogłabym buciki Emela kupić i czuć się trochę rozgrzeszona. Słyszałam, że Emel to dobra firma, a za jakość się płaci. Dla dziecka wszystko co najlepsze.

I cóż, tak było przez pierwszą ciążę, póki nie urodziłam Sylwii. Wtedy trochę wrócił mi zdrowy rozsądek, ale miłości miałam jeszcze więcej. I choć Sylwia miała część ubranek po Emilce, to buciki zawsze miała swoje. Oczywiście nadal od tego samego producenta. Druga córcia również zasługuje na najlepszą jakość!