Sentyment do kocyków minky

Moja córka, wyrosła już dość dawno i chodzi teraz do szkoły podstawowej. Jednak ja cały czas mam przed oczami, że była taka malutka, że musiałam ją nosić na rękach. Była moim oczkiem w głowie, zresztą jest to moje jedyne dziecko. Dlatego bardzo o nią dbam i cały czas widzę ją jako jeszcze takie niemowlę. Nie miałam sentymentu wyrzucać jej rzeczy z tego okresu i mam teraz całą szafę pamiątek.

Kocyk dwustronny do ozdoby

dwustronne kocyki minkyMiędzy innymi, są to dwustronne kocyki minky, których nie miałam serca wyrzucić. Pamiętam jak córka lubiła z nimi spać i jak bardzo się do nich przywiązała. Obecnie nie są w szafie, ale zrobiłam z nich dekorację na kanapie. Czasami człowiek ma sentyment do rzeczy, które dobrze mu się kojarzą. Moja córka w okresie niemowlęcym i wczesnego dzieciństwa, nie rozstawała się ze swoim kocykiem. Zawsze go ściskała i przytulała, a jak gdzieś się zapodział, to był wielki płacz. Zazwyczaj okazało się, że w chwili przypływu emocji wyrzucała go za łóżeczko, a potem była panika, bo nie wiedziała, gdzie jest jej przyjaciel kocyk. Nawet, gdy już stawiała pierwsze kroki, to mocno ściskała swój kocyk przechadzając się po pokoju. To był chyba jej taki talizman szczęścia. Tyle czasu już minęło, a ja to ciągle pamiętam. Kocyki te kupiłam jej przez internet i bardzo dobrze nam służyły przez kilka lat. Nie było mowy o żadnej wymianie, bo córka by na to nie pozwoliła. Tak bardzo się do nich przywiązała, że nie pozwoliłaby ich oddać, czy wyrzucić, tak samo jak swojego smoczka.

Taki był płacz za kocykami, a teraz to córka się ze mnie śmieje, że je trzymam. Już nie pamięta chyba, jak sama była z nimi tak związana, że nie pozwoliła ich nawet nikomu dotknąć. Te dzieci to zawsze mają jakieś swoje pomysły i potrafią przegadać dorosłego, małe gaduły.